REKLAMA

Pogoń zanotowała 10. zwycięstwo jesieni

15:20, 27.11.2017 | A.D
REKLAMA
Skomentuj

To już prawdziwy koniec rundy jesienniej. W deszczowym spotkaniu zaległej 7. kolejki IV „Saltex” zespół Pogoni zanotował 10. zwycięstwo jesieni.

W pierwotnym terminie 9 września drużyna Sokoła nie przyjechała na mecz, tłumacząc się awarią środka transportu. PomZPN zadecydował o powtórce meczu, wyznaczając jego nowy termin na koniec listopada. Jesienna, deszczowa pogoda i determinacja klubu Pogoń do gry w wyznaczonym terminie poskutkowała alternatywnymi rozwiązaniami w przypadku zalania boiska. Pogoń otrzymała zgodę na awaryjną grę na sztucznym boisku w Lęborku. Opcja ta nie została wykorzystana. W dniu meczu z rana nie padało, choć równo z pierwszym gwizdkiem deszcz dał o sobie znać, a opady trwały już do końca meczu. 

Mecz ze słabszym przeciwnikiem był okazją do sprawdzenia nowych rozwiązań taktycznych i gry zawodników, którzy jesienią mniej wybiegali minut na boisku. W pierwszym składzie na prawej obronie pojawił się młodzieżowiec Michał Kliński, a Piotr Łapigrowski kojarzony z grą w defensywie wraz z Kamilem Klimasem jako dwójka napastników mieli strzelać bramki. Pomiędzy słupkami stanął powracający po kontuzji Michał Katzor. 

Goście do Lęborka przyjechali w 12 zawodników, a w pierwszym składzie zagrał trener 46-letni Tomasz Dołgowski. Ze znanych nazwisk wyróżnić można najlepszego na boisku Łukasza Kościana czy Karola Sadzika. Na ławce samotnie usiadł Tomasz Turnak. 

Pierwszy kwadrans to niespodziewany napór drużyny Sokoła. Pressing, rzuty rożne i otwarta gra chyba zaskoczyły nieco drużynę Pogoni. Był to znak, że goście nie odpuszczą meczu. W 11 minucie Łapigrowski strzelił tuż obok bramki Sokoła, a po pół godziny gry swoje szanse miał także Byczkowski – strzał w bramkarza, Stankiewicz – w boczną siatkę i Kłos obok bramki. Sokół zagroził bramce Katzora w 27 minucie. Rzut wolny Kościana z 25 metrów wyłapał w ręce nasz bramkarz. Brak bramek w meczu z drużyną, która średnio w meczu traci 5,5 bramki zmusiło trenera Walkusza do szybkiej zmiany. Na boisku za Klimasa już 32 minucie pojawił się Słowiński, który miał w tym meczu właściwie nie zagrać odpoczywając po kilkudniowym przeziębieniu. 

40 minuta to faul Sadzika w polu karnym na Stankiewiczu. Sędzia wskazał na rzut karny, a jego pewnym egzekutorem dla Pogoni był Łukasz Kłos. 

Po zmianie stron w zespole Pogoni doszło do jednej zmiany. Nowakowskiego zastąpił Wesserling. 

Początek drugiej połowy to głośne protesty gości po podniesionej chorągiewce sędziego wskazującego spalonego. Żółte kartoniki za dyskusje oglądał trener Dołgowski i Sobiegraj. 59 minuta to groźna kontra Jaroszyńskiego, na posterunku był na szczęście Katzor. Chwilę później goście wyrównują, co patrząc na apetyty sympatyków Pogoni przed tym meczem jest sporym zaskoczeniem. Na 1:1 strzelał najmłodszy na boisku 15-letni Jakub Piłat. Radość ze strzelonej bramki była wielka, młodzieńcza i nieskrępowana. Z bólem trzeba przyznać, że gol ambitnej drużynie z Wyczech się po prostu należał. 

Ostatnie 20 minut to coraz większy napór Pogoni na słabnącą fizycznie drużynę Sokoła. W 69 minucie Słowiński uderza dobrze głową lecz Kozioł sparuje piłkę do boku. 

Zwycięska dla Pogoni bramka padła w 84 minucie. W zamieszaniu w polu karnym piłkę wepchnął do bramki Wojciech Musuła. W końcówce oba zespoły miały jeszcze swoje sytuacje, ale wynik już się nie zmienił. 

Zwycięstwo Pogoni pozwoliło awansować na półmetku sezonu drużynie trenera Waldemara Walkusza na 3. miejsce w tabeli.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© gle24.pl | Prawa zastrzeżone | 2018